Dwa różne światy

Wywiad Animerica

OPIS

To jeden z pierwszych wywiadów udzielonych przez panią Rumiko dla potrzeb Amerykańskich gazet a właściwie to gazecie ANIMERICA, w wywiadzie Rumiko odpowiada na szereg pytań dotyczących głównie przebiegu jej kariery od „Urusei Yatsura” do hitu „Ranma 1/2” dzięki któremu Rumiko zaistniała w świecie amerykańskich fanów mang. Jednak jej sukces z „Ranmą” nie był na tyle wielki aby utrzymać się w czołówce mangaków w Ameryce, prawdziwą sławę w USA przyniosła jej dopiero nasza ukochana seria „InuYasha”.

Wywiad ukazał się w czasopiśmie „Animerica” z Rumiko rozmawiał Seji Horibuchi.

WYWIAD

Animerica: Odkąd VIZ (największe wydawnictwo mangi w USA) rozpoczął wydawanie Twojej „Urusei Yatsura” pięć lat temu, jeszcze kilka rożnych przedsiębiorstw wydawniczych publikowało angielskie wersje twoich japońskich tytułów. Kilka z nich sprzedawało się naprawdę dobrze, jak na Amerykański rynek. Ale czy zdajesz sobie sprawę iż większość z nich i to te najdłuższe, wciąż utrzymują swoją popularność? Przez ten cały czas?
(„Urusei” niestety nie została nigdy wydana w całości, prawie na finiszu wydawniczym VIZ przestał ją wydawać, z braku popularności; ten wywiad ma miejsce kiedy jeszcze wydaja „Urusei”)

Rumiko: Naprawdę? Nie byłam o tym informowana wcześniej….

Animerica: Angielska wersja „Akiry” (w Polsce wydał ten tytuł JPF) okazał się z początku bardzo groźnym konkurentem w sprzedaży dla twoich mang, ale ty definitywnie wygrałaś z nim bój – masz więcej fanów którzy kupują twoje mangi. Powoli, choć pewnie za kilka lat będziesz mangaczką, której tytuły będą w prawie każdym Amerykańskim domu! Co czujesz gdy o tym myślisz?

Rumiko: To wszystko co mi mówisz zaskoczyło mnie! Jestem w głębokim szoku!

Animerica: Na pewno słyszałaś to, co tu (w Ameryce) mówi się o komiksach: One nie są wprowadzane do księgarń, tworzy się specjalne sieci sklepów tylko o profilu komiksowym. Królują w nich komiksy super bohaterskie jak „Superman”, „Batman”- ukryte, przytłoczone w tym tłumie tytułów okładki mangowe nie są przez sprzedawców tak eksponowane i wystawiane na witryny jak to się dzieje z rodzimymi komiksami. Dla fanów to nie jest łatwe w tym całym zgiełku odnaleźć jakąś mangę. Jednak musze ci powiedzieć, z badań wynika, że o twoje mangi ludzie pytają w tych sklepach najczęściej!

Rumiko: Ja z kolei słyszałam, że w dniu dzisiejszym wiele animacji /w sensie anime na DVD/ opartych na moich tytułach jest już dostępnych w USA.

Animerica: Tak, Angielska wersja „Urusei Yatsura” zarówno seria TV jak i filmy kinowe są równie dostępne co twoja seria „Rumic World”. Czy domyślasz się chociaż dlaczego jesteś tu aż tak popularna?

Rumiko: Niestety, nie mam pojęcia. Możliwe, że gdybym mogła poznać bliżej wszystkich moich Amerykańskich fanów zrozumiałabym ich zachwyt nad moimi pracami…?

Animerica: W Japonii twoje tytuły osiągnęły przytłaczająco większy sukces i masz tam więcej fanów. Tak więc podejrzewam, że twoi amerykańscy i Japońscy fani maja jednak coś wspólnego pomimo różnicy kulturowej obydwu krajów.

Rumiko: Mam wielu Japońskich fanów ponieważ Ja zdaje sobie sprawę z naszych narodowych tradycji: Nowy Rok, festiwale, czy wakacje szkolne goszczą często w moich mangach. Czasami zastanawiam się czy Amerykańscy fani naprawdę rozumieją co czytają? Może nie? Może czytają moje mangi tylko dlatego, że wydają im się one ..”egzotyczne”?

Animerica: Jestem pewny, że znajdzie się tutaj grupa twoich fanów, którzy czytają twoje mangi bez żadnego pojęcia o tle kulturalnym i obyczajowym Japonii… Ale z drugiej strony: Czytelnicy, którzy zwykle czytują mangi są zainteresowani poznawaniem aspektów kultury Japonii właśnie dzięki mangom! Na przykład – jest z pewnością wielu czytelników, którzy nie znajdują niczego dziwnego w scenie kiedy cała rodzina zbiera się na obiedzie i siedzą na tatami w tradycyjnym japońskim domu („Tatami” to japońskie poduszki pełniące funkcję krzesła – patrz – np. posiłki rodziny Tendo z Ranmy 1/2).

Czy nie uważasz, że większość czytelników, którzy nie są tak mocno „familijni” w kwestii posiłków (chyba chodzi tu o restauracje typu fast-food, gdzie je się szybko i na mieście a nie w domu, bardzo popularne w Stanach, są też przyczyną dużego problemu z otyłością w Ameryce) i nie potrafią żyć japońskim stylem mogliby mieć zbyt dużo uprzedzeń kulturalnych?

Rumiko: Po pierwsze – kiedy rozpoczynałam prace nad „Maison Ikkoku” pewna Amerykańska reporterka zapytała mnie o pewną kwestię. Jak zapewne wiesz stworzyłam „Maisson Ikkoku” w taki sposób, aby każdy czytelnik pomyślał iż ta miłosna historia mogłaby przydarzyć się gdziekolwiek na świecie. Prawdą jest, że bardzo interesuje się tymi aspektami, które podobają się moim nie-japońskim fanom i które ciągną ich do moich mang. Dlatego kiedyś poprosiłam o opinię zagraniczną ekspertkę.
Obawiałam się, że Amerykańskie społeczeństwo może nie utożsamić się i nie rozumieć emocji i uczuć, które ja zawarłam w tym tytule! Jako przykład podałam jej, że odczucia, kiedy to zakochasz się, ale jesteś zbyt nieśmiały aby o tym głośno powiedzieć, jakoś to wyrazić… normalne dla Japończyka mogą nie być już takie normalne w USA…
Reporterka jednak uspokoiła mnie – powiedziała, że każdy człowiek odczuwa to tak samo, więc nie powinnam się martwić… Długo nad tym myślałam. W końcu powiedziałam sobie „Przecież wszyscy jesteśmy tacy podobni, nieważne gdzie mieszkamy, może faktycznie ona ma rację! Tło kulturowe tego nie zmienia!”

Animerica: „Maison Ikkoku” to historia która szczególnie odbiega od okoliczności znanym Amerykaninom. Przedstawia odmienny punkt widzenia na sprawy mieszkaniowe. (Wkurzający sąsiedzi są tu uciszani przez np. Policję, ludzie mają w tym zakresie wiele praw)
Bardzo możliwe, że wiele elementów występujących w tej mandze nie zostanie zrozumiana przez amerykańskich czytelników… Jednakże wiadomo już, że ta seria zyskała grono amerykańskich fanów i będzie dalej wydawana. A wydawnictwo VIZ poszukuje tytułów mangowych, które podbiły by serca amerykan i pozwoliła by im zdominować rynek. Ja uważam, że twoje prace są potencjalnymi kandydatami dla VIZ. Wykreowałaś tylu różnych bohaterów, ciekawe fabuły, styl rysowania dość nietypowy… możliwe, że właśnie te kombinacje zapewnią ci za kilka lat ogromną sławę…

Rumiko: Mój styl od czasów „Urusei Yatsura” zmienił się. To pozwoli czytelnikom prawdopodobnie także śledzić rozwój mojego stylu… Teraz stwierdzam, że prawie wszystko w nim zmieniłam!

Animerica: Słyszałem i spotkałem się z ludźmi, którzy uwielbiają twoją kreskę. I mają szeroki pogląd na jej ewolucję! Sądzą, że im późniejsze dzieło tym ma coś doskonalszego w szacie graficznej (to widać od razu, nawet u nas – porównajmy sobie choćby Ranmę a InuYashę) Ci fani maja cała gamę twoich tytułów, od najstarszych do tych obecnych. Łącznie z VIZ-owskim wydaniem Lum. A więc niejako wracamy do punktu wyjścia – Amerykańscy fani, którzy interesują się tą kwestią chcą aby mangi były wydawane w swojej oryginalnej wersji (VIZ czasami zmieniał układ stron na od prawej do lewej – tak jest u nas wydawana Ranma, InuYasha jest w oryginalnym ciągu)

Rumiko: Och! Skąd oni wzięli te wszystkie moje mangi? sprowadzili…?

Animerica: Przy wielu Japońskich aspektach kulturowych, odmiennych dla danego regionu kraju, chyba łatwiej jest wydawać mangi przez japońskich wydawców. Wielu fanów z całego świata uczy się japońskiego i tłumaczy te mangi na własny język udostępniając przy tym oryginalną treść książek. Jest wielki fan klub „Urusei Yatsur-y” a wiele osób tworzy własne dojinshi (fanowskie rozdzialiki nawiązujące luźno do mangi) z wykorzystaniem twoich postaci. Dlatego ja przypuszczam, że przy gruntownych badaniach rynku – może się okazać, że Lum jest równie popularna w Stanach co w Japonii. We wcześniejszym wywiadzie spekulowaliśmy już, że jej wygląd (Lum) może zapewnić jej wielu Amerykańskich amatorów – taka śliczna, egzotyczna bohaterka, w stroju przybliżonym do bikini, czy dalej tak uważasz?

Rumiko: Cóż, więc chyba w tej kwestii nic się nie zmieniło. Jest tam chyba tez koncepcja „oni” /demony/ w Ameryce… (w sensie krytyki ze strony innych opiniotwórców).

Animerica: Ja się z tym nie zgadzam. Słowo „oni” dla amerykan jest zbyt często kojarzone z „diabłem”, ale wiemy że japońskie „oni” wcale nie są przepełnione złem. [„Oni” dla Japończyków to coś doskonalszego od ludzi, elfów, mitologicznych stworzeń itp.] A co mogłabyś powiedzieć w kwestii podsumowującej Lum?

Rumiko: Hm… w „Urusei” jest tyle różnych wątków i postaci na tle kulturalnym że osobiście trudno mi opisać to dzieło w jednym słowie, może to powieść – szkolna, komediowa, romans z domieszką fikcji? Tyle że jest tam tez troszkę sytuacji i słów przez które innym mogą rodzić się dziwne aluzje czy skojarzenia. Te elementy mogą nie podobać się Amerykańskim czytelnikom. Ale w takim razie dlaczego nadal inni fani moich mang mają powody by kupować i kibicować moim mangom? Czy to przez historię czy raczej przez postacie?

Animerica: Właściwie to twoje komedie mają dla tutejszych fanów pewne elementy trudne do zrozumienia, ale ponieważ masz naprawdę artystyczny talent – dzięki przepięknym grafikom i wizualizacją pewnych sytuacji pewne z nich wydają się prostsze do poznania i zrozumienia. Sam VIZ pracował naprawdę ciężko aby przetłumaczyć zdania humorystyczne w kontekście kulturowym, gdyby nie twojej genialne rysunki to nigdy by się nie udało. Jednym z tłumaczy był pan Gerard Jones. Jest twórcą komiksów familijnych przy użyciu aspektów japońskiej kultury, ma wspaniałe „japońskie” poczucie humoru i twierdzi, że świetnie się bawił tłumacząc twoje dzieła.

Rumiko: Większość z głównych bohaterów „Urusei” jest w wieku dorastania, chodzą do wyższych szkół lub uniwersytetów, nie są dziećmi. I właśnie dlatego ich wypowiedzi mogą stwarzać problem tłumaczom. Wiesz, mi było bardzo łatwo wykreować ich słownictwo, bo w tym okresie wspaniale pamiętałam siebie, za szkolnych lat. Bardzo mnie cieszy, że niektórzy fani lubiący czytać moje mangi są moimi równolatkami. Jestem tez szczęśliwa, że tak duża część fanów moich tytułów to mężczyźni. Kiedy o tym pomyśle, to nie było dla mnie już takie nieosiągalne, podbić serca męskiej części fanów, odkąd zauważyłam rozdziały swojej mangi w czasopiśmie dla chłopców. Ale byłam tez bardzo zawiedziona, kiedy się dowiedziałam, że „Urusei” czyta mniej dzieci w wieku przedlicealnym, niż przypuszczałam… treść jest dla nich niestety zbyt trudna, a tak chciałam wywołać uśmiech na ich twarzach. Od zawsze uważam, że dla dzieci manga jest bardzo ważnym narzędziem kształtującym charakter. Może i moja „Urusei” nie będzie nigdy nieśmiertelnym tytułem dla dzieci ale i tak dobrze, że chociaż mała ich część interesuje się moją Lum…

Animerica: Według moich informacji nawet w Ameryce wiek przeciętnego czytelnika twoich mang jest wysoki – około 20 lat a nawet niektóre rangi podają wiek 30 lat! nawet dla „Ranmy 1/2”, również wydawanej rozdziałami na łamach „Shonen Sunday” zaraz po „Urusei Yatsura.” Czy planujesz może narysować coś skierowane konkretnie do dzieci?

Rumiko: Tak, właśnie dlatego stworzyłam „Ranmę”, chciałabym być równie popularna wśród kobiet i dzieci. „Ranma 1/2” bije teraz rekordy popularności wśród dziewczyn ale zdaje się, że chłopcy muszą się jeszcze do niej przekonać… staram się nie ograniczać nigdy odbiorców moich tytułów do jakiejś grupy osób, bo to bez sensu…

Animerica: Rozumiem, a więc na razie podbiłaś serca dziewczyn.

Rumiko: Tak. Pomyślmy, to działo się wtedy, kiedy 8 część mangi została wydana. Według badań to zakupiło ją 10 milionów osób. Zorientuję się, czy mój wydawca mógłby zrobić w najbliższym czasie nowe badania. Zwykle umieszczamy anonimowe ankiety w poszczególnych tomikach. Dlatego orientuję się że większość moich obecnych czytelników czytała również „Urusei Yatsur-ę”. Większość czytelników tych tytułów w Japonii ma po około 15 lat. Ale w przypadku „Urusei Yatsura” tomiki były rzeczywiście kierowane do starszych osób niż te 15 lat… Właśnie dlatego skierowałam teraz „Ranmę” do młodszego pokolenia.

Animerica: W Ameryce, większość odbiorców komiksów to raczej płeć męska ale wydaje mi się, że z „Ranmą 1/2” możesz bez problemu zmienić te statystyki i podnieść procentową ilość żeńskich czytelniczek na rynku. W końcu w Ameryce „Ranma 1/2” sprzedaje się o wiele lepiej niż „Urusei Yatsura”. Wiem, że nakład tomu pierwszego został już kompletnie wyczerpany. To jest dowód na to, że liczba twoich czytelników w USA wzrosła i nadal wzrasta!

Rumiko: „Ranma 1/2” także i w Japonii sprzedaje się lepiej niż moja „Urusei”. Wprawdzie są do dzisiaj zatwardzeni fani „Urusei”, ale większość z nich przeszła na „Ranmę”. Stwierdzam też, że spośród moich dotychczasowych mang, to właśnie „Ranma” jest numerem jeden wśród czytelników.

Animerica: Naprawdę?

Rumiko: Tak. Nawet jak patrzy się w sklepach z figurkami, jest diametralna różnica pomiędzy „Urusei” a „Ranmą”. Jeśli chodzi o mnie, będę szczęśliwa jeśli ktokolwiek zapamięta, czytając „Ranmę 1/2” jako dziecko, czasy zanim puszczanie w TV anime się skończyło.

Animerica: Jak dużo czasu już minęło, odkąd „Ranma 1/2” anime się rozpoczęło?

Rumiko: Cóż, dokładnie to nie pamiętam, ale przypuszczalnie już 5-6 lat.

Animerica: Odkąd znalazło się troszkę żeńskich czytelników na rynku Amerykańskim, chciałabym widzieć jak przemysł komiksowy a generalnie jak „Ranma 1/2” sprawia, że przybywa nam pięknych czytelniczek, byłbym bardzo szczęśliwy, gdyby okazało się, że to właśnie dzięki tobie! W mojej ocenie to jest hit, motyw mężczyzny – bohatera przemieniającego się w kobietę – bohatera to strzał w dziesiątkę. Co ty o tym sądzisz?

Rumiko: Zamierzałam stworzyć lekki scenariusz, który przede wszystkim byłby prostym sposobem do dobrej zabawy dla moich czytelników. Nie jestem osobą, która obmyśla cały porządek dzienny swoich postaci. Jestem kobietą i po prostu obmyślałam bardzo długo jakiego typu powieści mangowej brakowało mi w dzieciństwie. Ale wiesz? Ostatnio chodzi mi po głowie, że człowiek – zwierzę też byłby idealnym bohaterem…. taka baśń…. (ach! Inuś nam się kłania!)

Animerica: A więc nigdy nie stworzysz postaci, która ma ściśle zaplanowane sposoby na spędzanie danego dnia? Ale zawsze może przecież jakaś nadprzyrodzona siła burzyć im ten porządek, prawda?

Rumiko: Tak, masz stuprocentową rację.

Animerica: Słyszałem, że anime „Ranma 1/2” TV tu też się skończyło.

Rumiko: Wiem o tym. Trochę szkoda że nie wznawiają go. To naprawdę był kawał dobrej zabawnej animacji.

Animerica: Czy stworzysz jakąś nową serię na której będzie oparte anime?

Rumiko: Mam kilkanaście pomysłów, ale o żadnym nie chcę teraz mówić.

Animerica: A czy przypadkowo wiesz, że śpiewak rockowy Matthew Sweet jest twoim wielkim fanem? Był nawet w redakcji, gdzie pracuję kilka razy, pytał się o daty druku nowych wywiadów!

Rumiko: Uch? Tak… na rynku nawet są tatuaże ze mną… [śmiech] mam zadzieję, że dają się zmyć…!

Animerica: Czy wiesz, że stworzono nawet promocyjny odtwarzacz video z wykorzystaniem właśnie zdjęć z „Urusei Yatsur-y”? (niby zdobiony tymi rysunkami)

Rumiko: Zdaje sobie z tego sprawę.

Animerica: Według moich informacji ścieżka dźwiękowa z „Ranmy” sprzedawała się bardzo dobrze, nawet na MTV. To prawdopodobnie po raz pierwszy w historii kiedy Japońskie teledyski (oczywiście troszkę przemedytowane przez naszych) zostały prezentowane w znanej i cenionej stacji TV.

Rumiko: Słyszałam, że to samo zrobiono dla anime „Cobra”.

Animerica: Tak, ale nie jest on tak rozchwytywane jak tatuaże z Lum.

Rumiko: Słyszałam pogłoski, że „Ran-chan” (Ranma w formie żeńskiej) próbuje prześcignąć Urusei aby być moją prawa ręką (w sensie ulubieńcem Rumiko) ale czy jej się to uda? [śmieje się]

Animerica: We wcześniejszym wywiadzie powiedziałaś, że często korzystasz ze sztuki ludowej Japonii, ale czy ty kiedykolwiek zostałaś zainspirowana przez jakiekolwiek programy czy książki opisujące inne kraje? albo natchnęły cie jakieś zagraniczne filmy? albo inni mangacy?

Rumiko: Cóż, od zawsze lubiłam Yatsuka Tsutsui’ego za jego powieści. Często je czytam. Chciałabym przedstawiać niektóre problemy w swoich mangach z taką nutką absurdu jak on…

Animerica: Czy możemy powiedzieć, że Yatsuka Tsutsui ma wielki wpływ na twoja twórczość?

Rumiko: Tak i to bardzo, bardzo wielki. Ja używam motywów kulturalnych w bardzo delikatnym sensie, bo po prostu wtedy więcej zagranicznych czytelników wie o co chodzi. Jeśli chodzi o kino zagraniczne – rzadko chodzę ale tylko dla rozrywki…

Animerica: Animacje Disneya są oparte na stylu mangowym Osama Tezukiego (naj najważniejszy facet we wczesnym tworzeniu mang, kiedy to Japonia otwarła się na import – export z reszta świata!) z co za tym idzie wasi mangacy mają ogromny udział w tworzeniu ich dzieł, czy nawet ich produkcie są dla ciebie obojętne twórczo?

Rumiko: Generalnie to nie. Tezuka pokazał zachodowi jak tworzyć mangę w przeszłości, ja tworze mangi dzisiejsze. Pokolenie już dawno się zmieniło, ale też byłam w młodości pod wpływem jego sposobu na kreowanie mangowe historie.

Animerica: To pytanie otwarte i niezobowiązujące. Ale chciałbym Cie zapytać jak bardzo jesteś na co dzień zajęta? Amerykańskim rysownikom włosy staja dęba, jak mówię że japońscy mangacy miesięcznie muszą stworzyć ponad 100 stron mangi bo na tyle mają kontrakty….

Rumiko: A czy amerykańskie komiksy nie tworzy się w podziale /równym/ pracy? A więc autor tylko rysuje szkic, a scenarzysta dostarcza mu scenariusza, potem komputerowo malują i gotowe? Ja tak szybko i prosto nie mam, asystentów mam głównie od nakładania cieni…

Animerica: Tak, w Ameryce nie ma głównego autora komiksu, tu praca tworzą zespoły opierające się na kilku osobach, każda wykonuje tylko swoja pracę….

Rumiko: I widzisz? Japońska manga jest tworzona zupełnie inaczej! Artysta-autor wszystko robi praktycznie sam. Nie jest możliwe aby osoba bez jakiejkolwiek umiejętności – czy to pisania, czy rysowania mogła zaistnieć na naszym rynku! My bardzo się pod tym kątem różnimy nie mówię, że wszystko co robie jest perfekcyjne, ale jakoś sobie radzę…

Animerica: Czy kiedykolwiek byłaś niezadowolona ze swojej pracy?

Rumiko: Nie, ja zawsze jestem zadowolona ze swoich mang. [śmiech]

Animerica: Zdaje się, że trzeba być naprawdę najlepszym z najlepszych by ogóle tworzyć mangi w Japonii i osiągnąć sukces…

Rumiko: Też tak myślę. Jeśli możesz i potrafisz prześlicznie malować, ale nie potrafisz pisać scenariuszy możesz co najwyżej załapać się jako asystent rysownika, nawet z najlepszym scenarzystą w duecie który cię wypromuje nie znajdziesz uznania w kręgu mangowych artystów! Możesz wtedy być najsławniejszym ilustratorem powieści, ale nie mangaką!

Animerica: W Ameryce komiksy nie maja wysokiej rangi, przemysł ich produkcji jest mały, a figurki czy dodatki do serii są rzadkością – w przeciwieństwie do Japonii. Nawet ludzie którzy kochają dany komiks mają tendencję porzucać swoje serie. A jak ktoś maluje i stara siebie wypromować to zwykle rzadko kiedy się go dostrzega… W Japonii manga to wielka i prężna gałąź przemysłu, a więc ludzie z talentem są wręcz wyciągani z tłumu. W Japonii bardziej niż pisarzy czy poetów ceni się maniaków.

Rumiko: To w sumie i prawda, ale ludzie z talentem są wszędzie tam gdzie są i duże pieniądze…

Animerica: Sądzę, że ludzie z wielkim talentem chodzą sobie również i po naszych ulicach. I my powinniśmy dać im szanse, bez żadnych limitów!

Rumiko: Ale ja myślę, że w Japonii niektórzy ludzie maja wręcz idealne warunki do sukcesu, trzeba tylko spróbować. Są niestety i tacy, którzy najlepiej to mangę zamknęli by w Japonii i zapomnieli o niej…

Animerica: Z pewnością jest tez dużo osób przeciwnych tego typom komiksów….

Rumiko: Ale sądze, że jak poczekamy jeszcze kilka lat, to ujrzymy pokolenie, które kocha mangę i czyta ją bez ograniczeń ze strony innych. [śmiech]

Animerica: Dzień w którym tomiki mang i magazynów mangowych zapełnia nasze domowe półki…?

Rumiko: Tak. Manga jest hitem rozrywkowym, jakby na to nie patrzeć i to hitem młodych na całym świecie. Pokazuje im inną kulturę, niż tę jaką znają ze swojego otoczenia. Tak manga jest odczytywana nie tylko w Ameryce ale tam gdzie zawita. Chciałabym moimi mangami wywoływać uśmiech na twarzach, lub smutek kiedy opisuję coś przykrego… i tu nie chodzi o promowanie przemocy, czy negatywnych uczuć, tylko właśnie radości i tolerancji! Bo wszyscy ludzie mają te same uczucia.

Animerica: Jestem szczęśliwy i pełen ufności że w Ameryce „Ranma 1/2” ma lepsze warunki niż „Urusei Yatsura”

Rumiko: Tak, to sprawia, że mam nadzieję, że i tu mnie polubią ludzie.

Animerica: Co sądzisz o Ameryce?

Rumiko: Ja spędziłam jedną noc w hotelu w Los Angeles. Trochę się bałam, obok był port lotniczy i była ciemna noc…

Animerica: Niektórzy twierdza, że właśnie to miasto reprezentuje całe serce Ameryki!

Rumiko: Jestem dość niska, i ale wszystkiemu się przyglądałam. Poobserwowałam też ludzi na ulicy… [śmiech]

Animerica: Czy w strojach europejskich czujesz się lepiej?

Rumiko: Lubię stroje latynowskie. Chciałabym kiedyś namalować coś w konwencji Włoskiej, manga o tamtejszym stylu życia… ale obecnie jestem zajęta „Ranmą” może kiedyś…? Hiszpania lub Włochy to wspaniałe kraje, prawda? Nie wiem czemu, ale jak podróżuje po Europie najprzyjemniej się czuje w tych dwóch krajach…

Animerica: Obecnie w Europie trwa prawdziwa inwazja mangowej kultury! Pierwsze kraje które to wprowadziły to właśnie Włochy i Hiszpania… już załatwiają sobie kontrakty na amerykańskie tłumaczenia mang…

Rumiko: To interesująca wiadomość. Ciesze się, że manga znalazła też akceptacje w tych krajach!

Animerica: Jesteśmy bardzo zainteresowani zaproszeniem Ciebie na następny wywiad, gdy wrócisz z podroży po Europie! Czy na koniec chciałabyś coś przekazać swoim Amerykańskim fanom???

Rumiko: Ciesze się i jestem wam wdzięczna, że czytacie moje mangi! Odczuwam wielką radość wiedząc, że dobrze się przy nich bawicie! Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie!

text by Grzyb

Dodaj komentarz

Luty 2018
P W Ś C P S N
« Maj    
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728